niedziela, 30 września 2012

Rozdział 49

Niestety. Ku wielkiemu.. Wróć. Ku ogromnemu niezadowoleniu mojego chłopaka nie doszło do niczego więcej, oprócz czułych przytulanek i całusów. Widząc jego smutną, wręcz zrozpaczoną minę myślałam, że pęknie mi serce.. ze śmiechu. Ciekawe, czy to w ogóle możliwe.
-Harry, czemu tak na mnie patrzysz? 
-Nie patrzę.
-Jeszcze lepiej. Czemu nie chcesz na mnie spojrzeć?
-Nieprawda - odpowiadał jedynie takimi pojedynczymi słówkami na każde moje pytanie. Wreszcie zrobiło mi się go żal. Nie chciałam, aby chodził taki naburmuszony, niespełniony. Z drugiej jednak strony, nie powinien tak mną manipulować. Co za małpa!
-Harry.. Chodź na imprezę, a kiedy wrócimy.. Kto wie? Może spotka nas jakaś przyjemna niespodzianka? 
-Przyjemna? Niespodzianka? Dla nas? - prychnął z goryczą, a mnie zatkało. Byłam ciekawa dalszej części jego wypowiedzi. Nawet bardzo - Może dla ciebie. Nie spodziewam się zbyt wiele. Pewnie zrobisz mi jakąś większą nadzieję, a potem.. Potem wystawisz mnie. Tak jak teraz. Jesteś kłamczuchą i egoistką. Czuję nieprzyjemny ścisk przez ciebie. 
-Nieprzyjemny ścisk, powiadasz? - powtórzyłam niezważając na jego wcześniejsze zarzuty. W sumie.. jak on mógł mnie tak obrażać? Dostanie za swoje, niewychowany. Usiadłam mu na kolanach, jedną rękę zarzucając na szyję, a drugą kreśląc kreski na jego klatce piersiowej. Pocałowałam Hazzę w policzek, aż się lekko zachwiał. W końcu ogarnięty falą tychże czułości, złapał mnie w talii i przytrzymał w kolanach. Uśmiechnęłam się słodko. 
-Masz rację, Harry. Jestem egoistyczną kłamczuchą - mówiąc to wstałam i klepnęłam go w krocze - Szykuj się na imprezę do Demi.


***

Impreza trwała w najlepsze. Poznałam mnóstwo sławnych osób. Nawet nie wyobrażałam sobie, że można zrobić.. coś takiego! Wydawało mi się, że przyszło tutaj, chyba, z milion osób. 
Przyznam się, że podczas takich imprez lubiłam obserwować ludzi. To było zajmujące zajęcie, a wcale nie potrzebowałam szczególnie wielkiej dawki promili we krwi, aby się dobrze bawić. Zauważyłam, że Niall i Demi wciąż są razem, nierozłączni. Widziałam, że Kate stara się to ignorować, jednak doskonale zdawałam sobie sprawę, że wcale nie była obojętna. Postanowiłam pogadać z Niallem. Chciałam, żeby w końcu byli razem. Moglibyśmy chodzić na podwójne randki.. Wracając do rzeczywistości. Nie zdążyłam dojść do prawdopodobnie jedynego Irlandczyka na tej imprezie, kiedy z dwóch stron otoczyło mnie dwóch, co prawda przystojnych chłopaków. Z tyłu za rękę złapał mnie, nikt inny jak Harry Styles, a przede mną stał we własnej osobie.. Conor Maynard. 
-Siema Harry - przywitał się z moim ukochanym, a potem zerknął na mnie z uśmiechem - Emily! Dawno cię nie widziałem. Ostatnio w studiu, kiedy nagrywaliśmy piosenkę 'I swear I love you'. 
-Nie słyszałem tej piosenki.. Graliście razem?
-Jeszcze nikt jej nie słyszał. Premiera będzie pierwszego września - zaśmialiśmy się oboje, a Hazz się lekko skrzywił. No tak.. Przecież pan Harry Styles musi wszystko wiedzieć pierwszy. Długo gadaliśmy. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Strasznie bolał mnie brzuch przez tych dwóch idiotów. W pewnym momencie w ucho wpadła nam piosenka Rity Ory - How we do (party). Zaczęliśmy śpiewać, a raczej drzeć się. 
-Chodź, Em, potańczymy - zawołał Conor i wciągnął mnie w tłum. Nie zdążyłam złapać Harrego, więc zostawiliśmy go samego. Jednak kątem oka zauważyłam, że od razu znalazł sobie towarzystwo. Nieźle się zmęczyłam, jednak odkryłam, że mój znajomy jest świetnym tancerzem. Nawet lepszym od Nialla! 
-Dobra, idę się czegoś napić.. Masz za szybkie tempo, jak dla mnie - zaśmiałam się, a on mi zawtórował. Wtem dało się słyszeć Can't say no - Conora. Zatrzymał mnie. 
-Zostań i zatańcz ze mną do mojej piosenki. Proszę.
-Ale muszę odpocząć. Jedna piosenka z tobą, to jak wyścig formuły jeden, a co dopiero dwie! 
-Can't say no - rzucił robiąc uroczy dzióbek, że musiałam się zgodzić i zostać. Tym razem nie był, aż tak żywotny. Powiedział, że też się trochę zmęczył, ale nie wierzyłam mu. Wiedziałam, że zrobił, to dla mnie. Dlatego nie mogłam przestać się śmiać, kiedy tylko na niego patrzyłam. W dodatku te jego ruchy, miny.. On chciał przyprawić mnie o bóle brzucha. Wreszcie poszliśmy zaspokoić pragnienie. Dostałam drinka w kolorze tęczy, który równie dobrze smakował, jak i wyglądał. Zamówiłam dla Maynarda takiego samego, a on śmiejąc się zaczął go pić. Nie wiedziałam, o co mu chodzi. Przecież on był taki kochany, zresztą smaczny. Drink może być kochany? Mniejsza z tym. 
-Zdecydowanie muszę popracować nad formą. 
-A to niby dlaczego? 
-Po dwóch piosenkach straciłam wszystkie siły. 
-Przesadzasz. Przecież mamy za sobą już jakąś połowę imprezy, a ty chcesz mi wmówić, że przetańczyłaś tylko dwie piosenki? W dodatku ze mną. Nie wierzę. 
-Może trochę więcej. Jednak przy tobie słabiutko wypadam. Nie możesz ze mną więcej tańczyć, bo wyjdę na jakąś idiotkę.
-Nie! - szybko zaprotestował - Z pewnością nie wyjdziesz na kretynkę, proszę, tańcz ze mną jak najwięcej, jak najdłużej - zaczęliśmy się śmiać. Aby podładować trochę energię wypiliśmy jeszcze kilka drinków. Kiedy już zamierzaliśmy wrócić na parkiet przed samą twarzą stanął mi wysoki brunet. 
-Harry, nie strasz mnie! 
-Szukałem cię, ale widzę niepotrzebnie. Dobrze się bawiłaś beze mnie? Chyba tak. 
-Co ty gadasz? Ja bawię się doskonale. Ty zresztą też, więc czemu do mnie wyskakujesz? Zachowujesz się, jakbyś był zazdrosny.
-Nie jestem zazdrosny. Chciałem tylko spędzić z tobą czas.. - zaczął się jąkać. Chyba zrozumiał, że zachował się jak dureń. Przecież nic nie zrobiłam. Oh, Harry. Ty mój debilku. 
-Chodź z nami tańczyć - zawołał niczym niezrażony Conor, po czym trójką  udaliśmy się ponownie na scenę. Znów było mnóstwo śmiechu, a współtwórca 'I swear I love you' przyzwyczaił się do wolniejszego tempa. Będę musiała zapisać się u niego na jakieś lekcje wytrwałości. Tak, moja kondycja jest w opłakanym stanie. Trzeba trochę pobiegać. Za dwa dni wracam z chłopakami do Londynu. Wtedy pobiegam. Londyn. Stęskniłam się trochę za moim rodzinnym miastem. Los Angeles jest cudowne, ale Londyn, to jednak Londyn. Hm.. A może Conor wróci z nami? Byłoby miło. Dobra, wróćmy na ziemię. Coś wolniejszego? Kilka osób zabuczało i  nadal robiło dzikie ruchy odwrotnie proporcjonalne do taktu muzyki. Harry przyłączył się do nich patrząc na mnie znacząco. Widocznie nie miał ochoty tańczyć ze mną "wolnego". Skrzywiłam się lekko, ale szybko znów uśmiechnęłam. To tylko piosenka, taniec. Mam się teraz nad sobą użalać, bo mój chłopak ma w sobie nadmiar energii i musi się wyszaleć, wykrzyczeć? Oh, głupia ja. Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. 
-Zatańczysz ze mną? - do moich uszu dotarł nieśmiały, trochę zachrypiały od krzyku głos, który jeszcze nie tak dawno swoim wrzaskiem udzielał się, chyba, najbardziej ze wszystkich. Uśmiechnęłam się szeroko. Kto, by pomyślał? Taki rozrywkowy, otwarty i nie wiadomo, jaki jeszcze, a kiedy prosił mnie 'o taniec', to nagle taki niepewny się zrobił. Zaśmiałam się cicho.
-Oczywiście, Conor - rzuciłam. Zarzuciłam mu ręce na ramiona, a on powoli położył dłonie na moje biodra. Nie mogłam powstrzymać chichotu, więc ukryłam twarz w jego klatkę piersiową. 
-Pijana? - zaśmiał się ze mną. 
-Nie. Chyba nie. Mam nadzieję. Po prostu.. Uff!
-Pijana - zadecydował z uśmiechem. Kilkuminutową wolną melodię zastąpił utwór solenizantki, Give your heart a break. Odsunęłam się od znajomego, ale on kazał mi nadstawić ucho. Ciekawa byłam, co chciał mi wyszeptać. Miał nieodgadniony wyraz twarzy. Zrobiłam, więc tak jak poprosił, a on się nade mną pochylił i.. i przez chwilę tak staliśmy. W końcu zaczęliśmy się śmiać, nawet nie wiem, co w tym było takie zabawne. Znów się nade mną pochylił. Niestety byłam niska, więc prawie każdy musiał chodzić przy mnie pogarbiony. Poczułam ciepło na policzku. 
-Za co? - zapytałam. Głupia. Conor Maynard cmoknął mnie w policzek, a ja się idiotycznie pytam dlaczego. Oh, każda inna fanka chciałaby jeszcze, jeszcze! 
-Podziękowanie. Gdyby nie ty, ta impreza nie byłaby taka udana. Dla mnie. To znaczy.. Pogubiłem się. 
-Ha, i kto tu jest pijany? - zawołałam triumfalnie - Ja też dziękuję. To zaszczyt dostać buziaka w policzek od Conora Maynarda. Dobrze, że twoje fanki tego nie widziały, bo miałbyś masę zazdrosnych dziewczyn do całowania - zaśmiałam się. 
-Jesteś zabawna. Wolę całować ciebie.
-Cóż za wyróżnienie.
-Zasługujesz na nie.
-Dziękuję.
-Proszę bardzo.
Chwila ciszy.. i znów słychać nasz gromki śmiech. Przytuliłam się do niego. Był taki ciepły. Chciałabym, aby nasza znajomość nie była tylko "od czasu do czasu". Mieć go za przyjaciela. Tego, bym chciała. Uwielbiam takich ludzi. Uwielbiam swoich przyjaciół. Kocham świat, życie. Koniec tych ckliwości, bo jeszcze głowa mi od nich pęknie. Nagle ktoś szarpnął gwałtownie Conora.
-Co ty robisz? Zostaw ją! 
-Spokojnie, Harry. Tylko tańczyliśmy. 
-Kłamiesz. Widziałem wszystko. Obmacywałeś Emily, a potem jeszcze ją całowałeś. A ty mu na wszystko pozwoliłaś, Emily? Jak mogłaś? Dopiero, co się pogodziliśmy? To zemsta? Za Kate? 
-Co ty gadasz? - spytałam przyglądając się obu chłopakom. Sytuacja wyglądała bardzo niebezpiecznie.
-Nie rozumiem. Jaka zemsta, jaka Kate? Nie obmacywałem jej, tylko tańczyliśmy. Bredzisz, Harry. Jesteś pijany.
-Ty nie musisz wszystko wiedzieć. Ważne, że ona wie - powiedział patrząc na mnie. Ostatnio zauważyłam, że po alkoholu robi się strasznie zazdrosny. Jeszcze kiedyś taki nie był. Musiałam z nim porozmawiać, ale może lepiej nie na imprezie urodzinowej Demi..
-Harry, głupku. Tak, jest dokładnie tak, jak powiedziałeś. Ja i Conor mizialiśmy się i całowaliśmy. W dodatku specjalnie na przyjęciu, aby wszyscy widzieli. Specjalnie robiliśmy to, tak ostentacyjnie, żebyś zauważył. Głupek, głupek!
-Przestań. Ranisz mnie..
-Harry.. Jesteś zazdrosny. Za bardzo. Szukasz problemu tam, gdzie go nie ma. Uspokój się, puść Conora.. Co ty, do cholery, robisz?!

Styles szarpał się z Maynardem. 


*******
No to 49. Mam nadzieję, że się wam podoba. Więc chcę podziękować, jak zawsze, za 35 obserwujących, dużo wyświetleń i odpowiedzi w mojej ankiecie. Naprawdę, nie macie pojecie jak was kocham!!!!!!!  Wasze komentarze mnie tak motywuję, że brak mi słów. Kolejny rozdział będzie w tym tygodniu, bo coś czuję, ze coraz mniej ich dodaje. 

Kiwcia xxx.

24 komentarze:

  1. Fajny. ; ))
    Lubię twojego bloga. ; 3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty blog. *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na następny rozdział. ♥ / DD

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski rozdział, chce już następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak jak mówiłam, kolejny w tym tygodniu. Mam nadzieję. ;D

      Usuń
  5. Cudowny rozdział!
    Szybciuteńo dawaj nexta :*
    Kocham Xxx
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję <3 Postaram się szybciuteńko!

      Usuń
  6. Cóż za emocjee ;) czekam na następny, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. PO RAZ KOLEJNY SIE POWTORZE: twój blog jest ekstra, uwielbiam go ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. mam nadzieje, że emily nie rozstanie się z hazza :(
    ps super rozdział czekamna neźta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmpf, zobaczymy. Wszystkiego już niedługo się dowiecie <3
      Dziękuję ;*

      Usuń
  9. Uwielbiam tego bloga a to jeden z lepszych rozdziałów :d
    chciałabym żeby coś się zadziało.... hahaha! niall z demi, kate z harrym, a emily z conorem.... haha! przepraszam mam troszeczke powalone pomysły. ciekawie zakończyłas ten rozdzial. nie mogę sie doczekać 50!!! Cieszę się zże wtrąciłaś wątek o conorze bardzo go lubie :) mam nadzieje ze wytrzymasz do conajmniej 100rozdzia,lów!!! Kiki :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ps: mój ulubiony moment w tym rozdziale jest wtedy, gdy Conor prosi Emily do tańca. Can't say no.. ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. http://jakbardzonamsieniechce.blogspot.com/
    Wejdziesz ?

    OdpowiedzUsuń